dziennikarstwo

Paskiem po oczach, czyli raport z Polski

Droga Anno,
wiem że bujasz gdzieś w obłokach i nie masz dostępu do informacji o tym, co się dzieje w naszym kraju. Nie jest dobrze.

Zjednoczona prawica przywraca w Polsce elementarne zasady sprawiedliwości, ale niestety opozycja zapowiada łamanie prawa i próbuje zorganizować pucz przeciwko demokratycznie wybranej władzy. Michnik i Balcerowicz są twarzami tej próby zablokowania reformy wymiaru sprawiedliwości. Twarzami oporu przeciwko reformie sądownictwa są (też) obrońcy pedofilów i alimenciarzy.

A prawda jest taka, że ta uchwalona reforma Sądu Najwyższego to symboliczny koniec postkomunizmu w Polsce, zrozumiałe więc że niezadowoleni z tego protestują. To także dowód, że Prawo i Sprawiedliwość spełnia przedwyborcze obietnice.

Reforma Sądu Najwyższego ma wyeliminować korupcję i nadużycia, ale Rzecznik Praw Obywatelskich jest jej przeciwny. Przeciwny reformie Sądu Najwyższego, która ma wyeliminować korupcję i nadużycia, jest także przewodniczący KRS. Nie inaczej jest z M. Gersdorf, ona też jest przeciwna reformie Sądu Najwyższego, która ma wyeliminować korupcję i nadużycia, w dodatku prezes Gersdorf podważa mandat demokratycznie wybranej władzy. Reformie Sądu Najwyższego, która ma wyeliminować korupcję i nadużycia, przeciwna jest także opozycja. Nie wiem kto jeszcze jest przeciwny reformie Sądu Najwyższego, która ma wyeliminować korupcję i nadużycia, ale na pewno ich nie brakuje.

Platforma Obywatelska jest niezadowolona ze wzrostu znaczenia Polski na świecie. Zapowiedzi opozycyjnych bojówkarzy są szokujące, to co widzimy na ulicach to po prostu pokaz agresji ze strony opozycji. Do tego przyjaciele Sorosa radzą, jak obalić polski rząd. Co więcej, media komercyjne walczą z rządem bardziej niż opozycja.

Po co to wszystko? Cóż, uliczna rewolta jest tak naprawdę sposobem na sprowadzenie do Polski islamskich imigrantów.

Na szczęście jest trochę nadziei – po pierwsze, słaba frekwencja przed Sejmem pomimo nawoływań Grzegorza Schetyny do puczu. Po drugie, wczoraj kot prezesa twardo stawił czoła zwolennikom opozycji. Prawda jest taka, że: agresja i chamstwo, tyle zapamiętamy z manifestacji przed Sejmem.

Anno, jeśli nic z tego nie rozumiesz, nie przejmuj się. Ja też nie. 

Twoja B.

 

26908-britney-spears-wtf-dafuq-face-o5db

PS. Nie mam przyjaciółki Anny, a właściwie wszystko to co wyżej – wydarzyło się w odcinkach na paskach TVP. 
Reklamy

Przeczytane: rzecz o mediach

Niby rzeczy oczywiste, a jednak ważne. Spodobały mi się, więc wrzucam.

Z przedmowy do „Wywiadu z historią” Oriany Fallaci. Październik 2008. 
Autor: Federico Rampini (włoski dziennikarz i pisarz; obecnie korespondent „”La Repubblica” z Nowego Jorku)

W jakim stopniu reguły informacji zmieniły się w XXI wieku, odkąd dramatyczne zdarzenia tworzące historię mogą zostać uchwycone przez jakiegokolwiek świadka telefonem komórkowym, uwiecznione turystyczną kamerą wideo, w zaledwie kilka chwil rozpowszechnione na cały świat za pośrednictwem telewizji satelitarnej i internetu, zmagazynowane w zasobach YouTube, komentowane na bieżąco na setkach tysięcy blogów? Szczególnie po 11 września 2001 roku rozmnożyły się sensacyjne wiadomości rozpowszechniane przez „niezawodowe dziennikarstwo”, amatorskie filmy wideo stały się dokumentami o zasadniczej wartości. Na pozór żyjemy w epoce maksymalnej demokratyzacji informacyjnej, zalewani reportażami pochodzącymi „z dołu”. Wciąż na pozór ta technologiczna i kulturalna rewolucja może wyznaczać schyłek dziennikarstwa autorskiego. W rzeczywistości te nieobrobione informacje stały się „commodity” – towarem, produktem zmasowanym, dostępnym wszędzie w dużych ilościach i małym kosztem. Ale już żeby je wyselekcjonować, uporządkować i nadać im znaczenie, sprowadzić do właściwych rozmiarów, odmitologizować i, jeśli to konieczne, odrzucić, bardziej niż kiedykolwiek aktualny jest styl Fallaci: żywy kontakt z konkretnymi postaciami, pogłębione dochodzenie na miejscu wydarzeń, zdolność analizy, zbieranie dokumentacji, praca „wykopaliskowa” i interpretacyjna, która nazywa się dziennikarstwem śledczym, niezależnie od tego, czy będzie ono polityczne, gospodarcze, czy strategiczne.

Praca reportera nie jest skazana na przeminięcie, jeśli już, skazana jest na specjalizację. W epoce Internetu stała się bardziej złożona, ponieważ nie istnieją już uprzywilejowane pozycje. Nie wystarczy nawet indywidualna odwaga, gotowość mierzenia się z osobistymi zagrożeniami, zapał i determinacja, aby dotrzeć na miejsce wydarzeń przed konkurencją; zawsze będzie jakiś niedziennikarz, który znajdzie się tam przypadkiem i cię uprzedzi. Nie wystarczy powiedzieć „ja tam byłem i opowiadam wam, co widziałem”, ponieważ bezpośrednie świadectwo stało się powszechnie dostępnym i tanim surowcem. (…)

(…) gigantyczny przyrost masy dostępnych informacji oraz szybkość, z jaką się rozprzestrzeniają, popycha w rzeczywistości w stronę selekcji opartej na jakości, wiarygodności, powadze. Ktoś zostaje dziennikarzem nie tylko dlatego, że umie pisać na komputerze. (…) Informatyczne hipermarkety nie sprzedają na CD oprogramowania uczącego zawodowej etyki, intelektualnej deontologii, zasad sprawdzania źródeł, umiejętności unikania konfliktu interesów, historycznej kultury. Obywatelskie zaangażowanie, skłonność do poddawania w wątpliwość usłyszanych prawd, komunałów i stereotypów, biegłość w przygotowywaniu reportaży polegająca na gromadzeniu wiedzy na temat najdalszej rzeczywistości – takie pozostają wyróżniki wśród prawdziwych dziennikarzy i tych, którzy zarządzają owym „commodity”, towarem. Nowe technologie nie zmieniają podstawowych zasad rządzących jakością i wiarygodnością informacji. Najpoważniejsze zagrożenia dla zawodu reportera wynikały zawsze nie z konkurencji nowych mediów, ale ze splotu między interesami i informacją, z konfliktu interesów, z serwilizmu, tajnych porozumień i wspólnictwa, występujących między dziennikarzami i politykami, miedzy dziennikarzami i potentatami gospodarczymi albo po prostu między dziennikarzami i ich informatorami, kiedy wiadomości stają się towarem wymiennym w handlu przysługami, w służbie ukrytych i tajemnych agend, logiki danej władzy, partii, mafii, grup poparcia. Rola mass mediów, mająca na celu kształtowanie społeczeństwa obywatelskiego poinformowanego i świadomego swoich praw, upada za każdym razem, kiedy dziennikarze służą interesom innym niż interesy ich publiczności. Najlepsze rozdziały w historii dziennikarstwa miały zawsze źródło w silnym poczuciu prestiżu tego zawodu, jego autorytetu, funkcji strażnika konstytucyjnych praw demokratycznego społeczeństwa.