This is card #2921

 



Miała być moją bohaterką. Nie wiem, filmu, artykułu, choćby nawet bloga… Miała mi opowiedzieć jak to było, jak się udało, jak się z tego wszystkiego wychodziło i odnajdywało w nowej rzeczywistości…

Nazywała się Frida. Frida Adler. Rocznik 1926. Urodzona w Selo-Solotvino w Czechosłowacji. Żydówka.

Poznałam ją zaraz po wejściu do United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie. Skromnie ubrana, z szerokim uśmiechem na twarzy, schludnie zaczesanymi włosami, odsłoniętym, wysokim czołem… W dużym skrócie poznałam historię jej życia, choć nie zamieniłam z nią słowa.

*

Wszyscy odwiedzający waszyngtońskie Muzeum Holocaustu, jeszcze przed rozpoczęciem zwiedzania, otrzymują identification card (kartę identyfikacyjną) – małą książeczkę, która prezentuje historię jednej osoby, która żyła w trakcie Holocaustu. To właśnie w ten sposób poznałam Fridę Adler. Była bohaterką mojej karty.

Urodziła się 14 września 1926r. Była najstarszą córką żydowskiego małżeństwa ze wschodniej Czechosłowacji. Gdy miała dwa lata, rodzina przeprowadziła się do Liege w Belgii – wówczas katolickiego, przemysłowego miasta, zamieszkałego przez wielu imigrantów z Europy Wschodniej. Frida poszła tam do szkoły, dorastała mówiąc po francusku.

W Liege mieszkaliśmy w apartamencie nad kawiarnią, po drugiej stronie ulicy był katolicki kościół. Miałam wiele katolickich przyjaciółek. W domu rozmawialiśmy w yiddish, ale gdy rodzice nie chcieli byśmy z siostrami rozumiały o czym mówią, rozmawiali ze sobą po węgiersku. Moja matka była osobą religijną, dbała o to, bym uczyła się hebrajskiego. – wyznaje w karcie identyfikacyjnej Frida.

Kiedy miałam trzynaście lat, rozpoczęła się niemiecka okupacja Liege. Byliśmy Żydami, więc dwa lata później zostaliśmy zarejestrowani, a mnie i moje siostry wyrzucono ze szkoły. Katoliccy znajomi pomogli nam zdobyć fałszywe papiery i wynająć dom w pobliskiej wsi. Jako Fernande Albert wróciłam do Liege i pracowałam jako pokojówka. Co weekend wracałam na rowerze na wieś, by odwiedzić moją rodzinę. W pierwszym tygodniu marca 1944r. dostałam wiadomość: „nie przyjeżdżaj”. Gestapo aresztowało moją rodzinę.

Frida przeżyła. Mieszkała w Brukseli i tam ją zastało wyzwolenie (wrzesień 1944r.). W maju 1946r., jako dwudziestolatka, wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Co stało się z jej rodziną? Czy młodsze siostry i rodzice przeżyli? Czy kiedykolwiek jeszcze się spotkali?

Postanowiłam odnaleźć Fridę.

*

Zaczęłam od Muzeum, które jest bardzo życzliwe w umożliwianiu kontaktu z ocalałymi z Holokaustu. Wielu z nich jest tu zarejestrowanych jako wolontariusze – spotykają się z odwiedzającymi muzeum, udzielają wywiadu dziennikarzom, biorą udział w różnych projektach historycznych (wkrótce wrzucę tu w końcu zapis mojej rozmowy z jednym z nich). Jeśli tylko wyrażą zgodę na kontakt, muzeum udostępnia ich dane. Niestety, Frida Adler nie znajduje się na liście wolontariuszy zarejestrowanych w tzw. „Registry of Holocaust Survivors” – „dlatego też nie mamy żadnych informacji na jej temat”, odpisał mi pracownik Muzeum. Jej nazwisko było również obce różnym organizacjom zrzeszającym ocalałych z Holokaustu, mieszkających na terenie USA.

Na szczęście okazało się, że mimo iż Frida Adler nie współpracuje z Muzeum, na jego stronach można znaleźć więcej, bardziej szczegółowych informacji o rodzinie Adlerów.

Siostry Fridy miały na imię Nelly i Bertha. Gestapo przyszło do nich w niedzielę 5 marca 1944r. o piątej rano. Prawdopodobnie ktoś doniósł gestapowcom, że w domu ukrywa się żydowska rodzina. Dziewczynki były w domu z matką i kuzynem,  Zigmondem, ojciec dwa dni wcześniej trafił do szpitala. Bertha miała odwiedzić go właśnie tego dnia i przynieść mu krem do golenia… Nelly została przez jednego z gestapowców spoliczkowana, bo rzekomo nie chciała powiedzieć gdzie jest jej ojciec. Mała przerażona dziewczynka mówiła, że w szpitalu, ale mężczyźni w mundurach nie wierzyli jej. Chaje, matka dziewczynek, kłamała, że nie są jej córkami. Wierzyła, że wyrzekając się ich, może jakoś uratować ich życie.

*

W tym naszym XXIw., dużo łatwiej szukać ludzi niż jeszcze kilkanaście lat temu. Wrzuciłam więc imiona i nazwiska rodziny Fridy do Internetu, z nadzieją, że znajdę jakąś informację o nich, że może żyją. Przy każdym z nich sporo wyników. Przy Zigmondzie, najmłodszym z całej rodziny, wyskoczyła mi nawet informacja, że ma profil na MySpace. 75 letni mężczyzna? Kto wie, różnie to w życiu bywa… Ale…

21 maja 1944 rodzina Fridy trafiła do komory gazowej w Auschwitz. Chaje miała 41 lat. Bertha – 15, Nelly – 14. Zigmond (na zdjęciu) – jedynie 7 lat.

Ojciec, Jermie, przeżył wojnę.

*

Na terenie USA mieszka dziś jedna Frida Adler – na nowojorskim Brooklynie, w części zamieszkiwanej głównie przez Żydów, pod tym samym adresem zameldowani są również Leo, Lea i Yaakov. Niestety, starsza pani nie jest tą Fridą, której szukałam. Jest starsza od niej o dwa lata.

Kiedy już myślałam, że o Fridzie Adler nic więcej już nigdy się nie dowiem, kilka tygodni temu dostałam maila – niespodziankę od Muzeum Holokaustu. Okazało się, że w archiwach Muzeum, w dziale Historii Opowiadanej (Oral History Department) odnaleziono dwa nagrania z Fridą Adler. A właściwie z Fridą Wallenstein – wyszła za mąż, zmieniła nazwisko. Nie wiedzą czy żyje, ale mają w swoich zasobach dwa wywiady z nią. Pierwszy przeprowadzono w 1990r., drugi – 1999. W sumie siedem taśm VHS wywiadu z Fridą. Chciałabym je zobaczyć już, teraz, natychmiast. Jeśli będę miała szczęście, przynajmniej to drugie nagranie może być w Domu Spotkań z Historią, gdzie można zobaczyć właściwie wszystkie nagrania z ocalałymi z Holokaustu, realizowane w ramach projektu Stevena Spielberga. Czekam na odpowiedź. A jeśli nie, to w sumie z radością zaszyję się w archiwach waszyngtońskiego Muzeum Holokaustu.

*

Okładka każdej z kart identyfikacyjnych zawiera hasło: For the dead and the living we must bear witness – dla zmarłych i dla żywych, musimy dawać świadectwo (podkreślenia zgodnie z oryginałem). Nie udało mi się odnaleźć Fridy Adler, zbyt późno trafiłam na jej kartę. Frida, teraz wiem, że Adler Wallenstein, zmarła  23 sierpnia 2007r. Niech więc to krótkie wspomnienie o niej będzie takim świadectwem.

Update (24.09.2012):

Szanowna Pani,

Jeden z wywiadów z panią Fridą Wallenstein (ur. 14.09.1926) realizowany był w ramach tzw. Archiwum Spielberga. Znajduje się w Visual History Archive i można zapoznać się z nim w naszej czytelni. Zapraszamy.

Pozdrowienia,

Jarosław Pałka
Archiwum Historii Mówionej

:)))

*

Jeśli będziecie kiedykolwiek w Waszyngtonie, polecam wizytę w Muzeum Holocaustu. Wstęp do niego jest darmowy, przed wejściem zawsze kolejka, ale nie czeka się długo. Na mnie największe wrażenie zrobiły dwie rzeczy. Tablica z danymi o tym jaki procent społeczeństw Europy stanowili Żydzi – przed i po wojnie, a także wspomnienia ocalałych z Holocaustu, puszczane w małej sali kinowej. Obowiązkowo też zobaczcie zdjęcia Romana Vishniacka; jego przepiękne zdjęcia m.in. z przedwojennej Polski, pozwalają choć na chwilę uśmiechnąć się w tym smutnym przecież muzeum.  Warto także sprawdzać kalendarz wydarzeń w Muzeum – odbywa się tu wiele ciekawych spotkań i dyskusji, m.in. z ocalałymi z Holocaustu. Póki jednak nie ma Was w USA, a chcecie poznać historie innych ocalałych z Holocaustu, odwiedźcie stronę internetową Muzeum – www.ushmm.org. Zamieszczone tu zdjęcia Fridy i Zigmonda Adler pochodzą ze strony Muzeum. 

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s