Mikołaj Święty. Zawód: profesjonalista.

Drodzy Czytelnicy, jeśli wierzycie w Świętego Mikołaja, nie czytajcie tego tekstu. A jeśli coś Was pokusi, by przeczytać, nie przejmujcie się. Mikołaj istnieje, bez dwóch zdań. Ale stanowczo potrzebuje pomocników. I to tekst właśnie o nich :)

Jaki kolor różu nałożyć powinien na policzki Święty Mikołaj? Co powinien na kolację zjeść renifer? Jak Mikołaj powinien się zachować, gdy na jego widok małe dziecko zaczyna uciekać? No i co zrobić, gdy dziecko odkryje, że Mikołaj jest kobietą?! Na te i setki innych pytań odpowiedź można uzyskać w szkole. Szkole dla Mikołajów.

Najstarsza z nich istnieje w USA; to Charles W. Howard Santa School w Midland, Michigan – często nazywana Harvardem wśród szkół dla Mikołajów. Założona w 1937r. przez aktora i nauczyciela Charlesa W. Howarda – Mikołaja występującego przez lata m.in. w paradzie Macy’s, jako główny cel stawia sobie podtrzymywanie mikołajowej tradycji i kształcenie profesjonalnych Mikołajów. Każdy kandydat na takiego profesjonalistę w trakcie kilkudniowych zajęć musi zapoznać się z historią Świętego Mikołaja , musi poznać zwyczaje i obowiązki związane z tą pracą (a może lepiej napisać – misją?:), musi zakończyć naukę w szkole z pełną świadomością, że dla Mikołaja tak samo ważna jest umiejętność zdobywania sympatii dzieci, co odpowiednie poczucie humoru i kondycja fizyczna. Zresztą, z tym kończeniem szkoły w Midland różnie bywa. Niektórzy Mikołajowie wracają do niej rok w rok. A to by podszkolić się w języku jakiego używają współczesne dzieciaki, a to by poznać nowości w świecie zabawek, a czasem li tylko po to, by spotkać się z kolegami „po fachu” i przed rozpoczęciem sezonu potrenować z nimi mikołajowy śmiech. Wszyscy jednak do zajęć podchodzą z pełną powagą, nie opuszczają żadnej lekcji, nie podsypiają, nie uciekają przez komin czy z pomocą swoich reniferów…

Jak tłumaczy Thomas Valent, obecny dziekan szkoły – Mikołaj musi być perfekcyjny. Musi być perfekcyjnie ubrany, musi perfekcyjnie się wysławiać i zachowywać, musi też wiedzieć wszystko o tradycji związanej z tą postacią. Tubalne „ho ho ho” nie uratuje sytuacji, gdy małe dziecko spyta go o to, dlaczego jego strój jest zawsze czerwono-biały. On musi wiedzieć dlaczego taki jest (czerwony ma sugerować zdrowie człowieka bardzo dużo przebywającego na wolnym powietrzu, biały to symbol czystości). A jeśli nie wie, to musi mieć perfekcyjnie opanowaną sztukę zmyślania odpowiedzi – ważne jednak, by tej samej odpowiedzi trzymał się przez lata. Valent już czasem sam nie wie, czy to co mówi dzieciom jest prawdą, czy jego własną wersją opowieści o Mikołaju. Ale tak czy inaczej, od lat podtrzymuje, że renifer Rudolf urodził się w 1939r., że współpracuje z 886 elfami, a żona Mikołaja na imię ma Holly (wszak tak właśnie na imię ma jego żona!).

Sam Valent jako Mikołaj pracuje już ponad 35 lat. Zaczął jako 20-kilku latek, jak twierdzi – z potrzeby serca. Zaczynał mało profesjonalnie, w stroju, który na szybko uszyła mu żona. Ale już wtedy zobaczył, jak wiele radości wywołać potrafi choćby sam jego widok. Był uczniem szkoły w Madison (jeździł tam na zajęcia przez 13 lat). Nadal pracuje w zawodzie,  nieustannie się uczy, ale też jako dziekan z roku na rok poszerza zakres zajęć w Madison. – Świat się zmienia, my Mikołajowie musimy za tym światem nadążać. Mamy zajęcia z autoprezentacji, z występów przed kamerą, kontaktów z dziennikarzami. Ale uczymy też naszych Mikołajów jak obchodzić się z dziećmi. Kilkadziesiąt, a nawet kilkanaście lat temu, takie zajęcia nie były potrzebne, ale dziś każdy Mikołaj musi być bardzo ostrożny, by nie narazić się na niemiłe oskarżenia. Uczymy więc ich gdzie mogą dotknąć dziecko, jak powinni je podnosić, w jaki sposób sadzać na kolanach, gdzie powinni trzymać ręce, itd.

Rocznie w zajęciach w Szkole Mikołaja uczestniczy ok. 100 osób. W tym roku (75. rocznica powstania szkoły) w październikowych zajęciach wzięło udział 119 Mikołajów. Koszt kursu to 400 dolarów. Żeby rozpocząć tu naukę należy wypełnić ankietę oraz przesłać zaświadczenie o niekaralności oraz esej z odpowiedzią na pytanie: dlaczego chcesz podjąć się nauki sztuki bycia perfekcyjnym Mikołajem? Ponoć zdarzali się kandydaci, którzy do szkoły nie zostali przyjęci – jak tłumaczy Valent, nie rozumieli idei bycia Mikołajem. „Chodziło im tylko o pieniądze, bycie Mikołajem chcieli traktować jako zwykłą pracę. A to zwykłą pracą nie jest. To misja. To zaszczyt.” Oprócz teorii, ważne w trakcie nauki są też wycieczki w terenie – a to do hodowli reniferów, gdzie się uczą jazdy saniami, a to do sklepu z cukierkami czy z zabawkami…

Kim są zawodowi Mikołaje? Aktorami, policjantami, rolnikami, żołnierzami, nauczycielami…  Średnia wieku to ok. 54 lata, najmłodszy kandydat na Mikołaja miał 30 lat i… poważny problem – ciemne włosy i brodę! Większość uczniów cierpi na nadwagę, albo przynajmniej na tzw. mięsień piwny. Każdy ma siwą brodę (sztuczna broda? U profesjonalnego Mikołaja?!- oburza się Valent). Część z nich zdobytą w Midland wiedzę wykorzystuje pracując w dużych sieciach handlowych, na dużych imprezach mikołajkowych, w przedszkolach czy szkołach. Są jednak i tacy, którzy przychodzą do szkoły, bo w swojej lokalnej społeczności chcą sprawić przyjemność dzieciom i przebierają się w Wigilię za Mikołaja. Zdarzali się i tacy, którzy sztuki bycia profesjonalnym Mikołajem uczyli się tylko po to, by wypaść jak najlepiej przed… własnymi dziećmi. Większość z nich po prostu kocha dzieci. Ale to jedna z tych rzeczy, o której mówić nie mogą. – Uczymy ich by nie mówili „kocham dzieci”. Ot, znak czasów. Dziś takie stwierdzenie od razu przywołuje na myśl pedofilów – tłumaczy Charles, de facto Mikołaj, Valent.

Są jednak rzeczy, które przez lata w mikołajowej profesji się nie zmieniają i pewnie nigdy się nie zmienią (oby!). To przede wszystkim uczucia jakie wzbudza widok Świętego Mikołaja, o otrzymaniu od niego prezentów już nie wspominając. Założyciel szkoły w Midland, Charles W. Howard powiedział kiedyś: „myli się ten, kto myśli, że Mikołaj wchodzi do domu przez komin. On wchodzi przez nasze serca.” Uczniowie jego szkoły wierzą, że przez te serca wchodzić do naszych domów będą jeszcze bardzo, bardzo długo…

PS.

Szkoła przyjmuje uczniów z całego świata, więc gdyby ktoś chciał do niej dołączyć w przyszłym roku, zajęcia zaczynają się 18 października :) A jeśli nie odpowiada Wam nauka w Midland, w samych Stanach można znaleźć jeszcze kilka innych szkół. Ewentualnie można uczyć się bycia Mikołajem także w Kanadzie, Brazylii, Norwegii…

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony internetowej Charles W. Howard Santa School w Midland, Michigan.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s