za naszą i waszą…

Tym razem nie o „Okupantach”, choć też o protestujących. Nie o walce ze złymi kapitalistami, ale w pewnym stopniu o walce z systemem. O młodych ludziach na głos wyrażających swoje opinie, tyle że domagających się bardzo konkretnych rozwiązań w amerykańskiej polityce społecznej.

W piątek, w amerykański Dzień Weteranów –  Veterans Day, zupełnie przypadkiem natknęłam się na, niestety, końcówkę protestu młodych Amerykanów filipińskiego pochodzenia (formalnie organizatorem przemarszu ulicami LA była organizacja Justice for Filipino American Veterans- Sprawiedliwość dla Amerykańskich Weteranów Filipińskiego Pochodzenia). Wyszli na ulice Los Angeles,  by zaprotestować przeciwko temu jak w USA traktowani są weterani wojenni pochodzący właśnie z Filipin. Może temat to mało ciekawy dla nas, ale muszę przyznać, że poruszyło mnie to, z jakim podejściem młodzi Amerykanie filipińskiego pochodzenia przystąpili do protestu. Przede wszystkim z olbrzymim szacunkiem do weteranów, a poza tym z radością walczenia o wspólny cel.

W 1941r. prezydent Roosevelt nakazał Filipińczykom dołączyć do armii USA w wojnie z Japonią (Filipiny dopiero w 1946r. uzyskały całkowitą niepodległość). Obiecywał im, że otrzymają potem wszystkie świadczenia przyznawane amerykańskim weteranom wojennym. Szacuje się, że wraz z Amerykanami o „wolność waszą i naszą” walczyło ok. 250 tysięcy Filipińczyków (niektóre dane mówią nawet o 400 tys.). Ta olbrzymia liczba najprawdopodobniej przeraziła amerykańskie władze, które szybko wycofały się z większości złożonych obietnic. W 1945r. do USA przyjechało wielu filipińskich żołnierzy, którzy otrzymali obywatelstwo USA, pozwolono im również sprowadzić do Ameryki rodziny. Oficjalnie stwierdzono jednak, że odpowiedzialnymi za pomoc żołnierzom-weteranom nie są Stany Zjednoczone a Wspólnota Filipińska, na której rzecz żołnierze walczyli. Rozwiązanie to przypieczętował 18 lutego 1946 Kongres USA w  tzw. „Rescission Act”. Od sześćdziesięciu lat weterani filipińscy i wspomagające ich organizacje walczą o uszanowanie roli filipińskich żołnierzy w walce na froncie II Wojny Światowej oraz o obiecane im świadczenia.

Wg. spisu powszechnego z 2000r. w USA mieszkało wówczas ok. 26,5 miliona weteranów wojennych. Duża część z nich pochodziła z 66 innych krajów. Jeśli tylko służyli w armii Stanów Zjednoczonych, mogą liczyć na emerytury, opiekę zdrowotną, rentę inwalidzką, pokrycie kosztów pogrzebu itd. Filipińskich żołnierzy, którzy walczyli w armii amerykańskiej, jest tu nadal ponad 10 tysięcy, średnio mają już po 86 lat. Co ciekawe, są oni jedyną mniejszością, która nie otrzymuje świadczeń kombatanckich.

Filipińscy weterani-imigranci przyjechali do USA nie tylko w 1945r, ale i w 1990. Wtedy to władze USA przyznały m.in. im w „US Immigration and Naturalization Act” prawo do pozyskania amerykańskiego obywatelstwa. Mimo zaawansowanego wieku, wielu weteranów przeprowadziło się wówczas do USA. Szybko okazało się jednak, że ich amerykańskie życie to samotność, bieda, bezrobocie, nierzadko bezdomność. Jednym z tych, którzy przyjechali właśnie w 1990r., jest 89-letni Rogaciano Dagdag. W USA otrzymał świadczenia w ramach SSI – Supplemental Security Income – programu wypłacającego świadczenia dla osób po 65 roku życia, znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. Nie otrzymuje jednak, tak jak i inni Filipińczycy, świadczeń kombatanckich. Odkąd w 2004r. zmarła jego żona, mieszka w USA sam. Nie ukrywa, że jego sytuacja finansowa jest trudna, ale i tak jest wdzięczny za to, co zrobili dla niego Amerykanie. – Pomagali mi i nadal mi pomagają. Jestem im bardzo wdzięczny. Ale nadal będę walczył o to, co władze amerykańskie obiecały mnie i innym weteranom.

Młodzież protestująca pod Federal Building (głównie młodzież licealna oraz studenci) domagała się zmiany przepisów, tak by każdy żołnierz, który dla zwycięstwa Ameryki poświęcał swoje życie i zdrowie, został za to odpowiednio uhonorowany (bynajmniej nie medalami). – Moi dziadkowie walczyli na froncie, poświęcali dla tego kraju życie. A mimo to nie są traktowani w Ameryce z odpowiednim szacunkiem, mimo tego wszystkiego, co zrobili dla tego kraju – tłumaczy powody udziału w marszu 23-letnia Tala. – Nie chcemy by nasi dziadkowie, w naszym kraju, uznawani byli za weteranów drugiej kategorii – dodaje młodszy o dwa lata Robby. Młodzież wspiera weteranów w ich postulatach pozyskania przede wszystkim świadczeń emerytalnych i prawa do opieki medycznej w ośrodkach dla weteranów. – Chcemy by odzyskali to, co im się należy, jeszcze za życia. To ludzie bardzo starzy, chcielibyśmy by dożyli tego momentu, gdy Stany Zjednoczone w odpowiedni, właściwie w podstawowy sposób, uhonorują to, co dla tego kraju zrobili. – dodaje Tala. Według obliczeń Ambasady Filipin w Waszyngtonie, ostatni filipiński weteran mieszkający w USA, prawdopodobnie umrze w 2015r.

Protest był spokojny, obyło się bez jakichkolwiek awantur czy przepychanek. Tak jak zresztą w całych Stanach Zjednoczonych – tego dnia z szacunkiem i powagą wspominano żołnierzy, którzy walczyli w amerykańskiej armii na różnych frontach, tak w trakcie choćby II wojny światowej jak w Iraku. Jakiekolwiek protesty, tak jak choćby ten w LA czy protesty antywojenne (np. w Chicago część organizacji kombatanckich dołączyła tego dnia do ruchu Occupy i protestowała przeciwko udziałowi żołnierzy amerykańskich w działaniach w Afganistanie)  przebiegały spokojnie, z pełnym szacunkiem dla powagi święta. Najważniejsi tego dnia w całych Stanach Zjednoczonych byli weterani, bez których Ameryka byłaby dziś pewnie zupełnie innym krajem. 11 listopada wolałam więc oglądać amerykańskie relacje z Veterans Day niż patrzeć na to (a właściwie bardziej czytać o tym), jak niektórzy „obchodzili” Święto Niepodległości w Polsce.

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s