Occupy jak wybory Miss Świata

Mam spory problem z Occupy Wall Street. W ogóle z całym ruchem „Occupy”, zwanym też „Ruchem 99%” czy ruchem „Oburzonych”. Najzwyczajniej w świecie nie wiem o co im chodzi. Tak konkretnie. Oglądając telewizję czy słuchając radia, mam nieodparte wrażenie, że chodzi im o wszystko – a jak chodzi o wszystko, to zazwyczaj o nic nie chodzi. Że świat niesprawiedliwy? Nie od wczoraj…

Gdy w telewizji oglądam wywiady z protestującymi, mam wrażenie, że ich odpowiedzi są mniej więcej takie, jakich udzielają kandydatki na Miss Świata. Chcę żeby na świecie była sprawiedliwość. Chcę żeby ludzie przestali żyć w biedzie. Chcę żeby wszyscy byli szczęśliwy. Chcę żeby wszyscy ludzie na świecie byli wolni. Chcę szczęśliwej przyszłości dla naszych dzieci. Chcę.

Bez wątpienia część postulatów Occupy jest słuszna, ale giną one w morzu kilkudziesięciu postulatów (albo raczej – zarzutów) ruchu, w tym wielu absurdalnych (poniżej lista), w braku jakiejkolwiek koordynacji (choć będę się upierała, że nie w braku odgórnej organizacji). Poza tym, kryzys ekonomiczny odbija się na życiu milionów ludzi – zastanawiam się jak wielu z nich jest wśród tych protestujących? Jak wielu z „dowodzących” protestami (nierzadko dobrze ubranych, z kubkami kawy z sieciówek w ręce  – jak to się ma do walki z korporacjami?;) rzeczywiście straciło w skutek kryzysu domy, pracę, oszczędności całego życia? A przede wszystkim, dlaczego swoją złość kierują w pierwszym rzędzie do wielkich korporacji, a nie do rządów i polityków? Zresztą, politycy też mają z Occupy spory problem. W zbliżających się w USA wyborach prezydenckich ruch mógłby być idealnym sprzymierzeńcem jednego z kandydatów. Zapewne chętnie wykorzystaliby taki oddolny społeczny ruch Republikanie – jako narzędzie do walki z nieudolnym, ich zdaniem, prezydentem – ale z tymi, jak twierdzą, lewicującymi protestującymi im po prostu nie po drodze. I vice versa, wszak to Republikanie blokują pomysł Obamy na podwyższenie podatków najbogatszym. Obama mógłby ruch wykorzystać właśnie w swojej kampanii nad „Job’s Act”, ale tak naprawdę postulaty ruchu w dużej mierze wymierzone są w rząd federalny i prezydenta.

Żeby trochę więcej dowiedzieć się o ruchu Occupy i jego postulatach, ostatnie dwa dni spędziłam z kilkudziesięcioma osobami protestującymi w Asheville  w Północnej Karolinie (w sumie aktywnie protestuje ok. 150 osób, ale ponoć mają poparcie ok. 3 tysięcy). I przyznam się szczerze, że teraz wiem chyba nawet mniej. Znów, wśród wielu absurdalnych głosów, zaginęły te naprawdę ważne – ludzi, którzy rzeczywiście cierpią przez kryzys ekonomiczny, którzy znaleźli się w konkretnych tarapatach i żądają konkretnych zmian. A tacy wśród i tutaj protestujących są. Asheville  jest wyjątkowo „indie” i hippisowskie, tu ruch „occupy” zakończył się prawdziwą okupacją części miasta, gdzie protestujący przebywają 24 godz/dobę. Ale odnoszę wrażenie, że Occupy Asheville jest takim nowojorskim ruchem w pigułce. Dziś parę zdjęć, wkrótce postaram się wrzucić wypowiedzi protestujących. A poniżej deklaracja „Occupy”.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Oficjalna „deklaracja Occupy Wall Street”, przyjęta również przez Occupy Asheville General Assembly [tłumaczenie własne, niedoskonałe :)  – BB].

Zbieramy się tutaj solidarnie aby wyrazić nasze poczucie masowej niesprawiedliwości, nie zapominajmy jednak o tym, co nas tu wszystkich przywiodło. Piszemy tę deklarację aby ludzie, którzy czują się poszkodowani przez korporacyjne siły świata, wiedzieli, że jesteśmy ich sprzymierzeńcami. 

Jako ludzkość, zjednoczeni, dostrzegamy fakt, iż przyszłość naszej rasy wymaga współpracy jej członków; iż nasz system musi strzec naszych praw, ale z powodu korupcji tego systemu, to jednostki muszą bronić swoich praw i praw swoich sąsiadów; iż demokratyczny rząd otrzymał władzę od ludu, ale prawdziwa demokracja nie jest możliwa do osiągnięcia jeśli jest warunkowana ekonomią. 

Przychodzimy do was w momencie gdy korporacje, które stawiają zyski ponad ludzi, korzyści własne ponad sprawiedliwość i opresję ponad równość, kierują naszym rządem. Zebraliśmy się tutaj pokojowo, gdyż takie jest nasze prawo, by nagłośnić poniższe fakty.

– zabierają nasze nieruchomości w formie nielegalnego procesu przejmowania majątków z powodu zadłużenia właścicieli [tzw. foreclosure process – BB], mimo że nie miały one hipotek  [to bezpośrednie tłumaczenie, brzmi dla mnie wyjątkowo niezrozumiale ten zapis, mogłam więc źle przetłumaczyć]

– bezkarnie zabierają podatnikom wsparcie finansowe, a szefom spółek nadal przyznają bardzo wysokie premie

–  utrwalają nierówność i dyskryminację w miejscach pracy pod kątem wieku, koloru skóry, płci, tożsamości płciowej i orientacji seksualnej

– zatruwają żywność na wskutek niedbalstwa i niszczą system farmerski poprzez monopolizację

– czerpią zyski z tortur, więzienia i okrutnego traktowania zwierząt, dodatkowo aktywnie ukrywając swoje działania

– bezustannie próbują pozbawić pracowników ich prawa do negocjowania lepszych płac i bezpieczniejszych warunków pracy

– trzymają studentów jak zakładników za długi liczone w dziesiątkach tysięcy dolarów przeznaczanych na edukację, która sama w sobie jest prawem człowieka

– ciągle szukają siły roboczej na zewnątrz i w ten sposób obniżają koszty opieki zdrowotnej i płac dla pracowników

– wpływają na sądy, tak by korporacje miały takie same prawa jak ludzie, ale nie ponosiły żadnej winy czy odpowiedzialności

– przeznaczają miliony dolarow na prawników, którzy pomagają im, ze względu na ubezpieczenia zdrowotne, zrywać umowy

– sprzedają naszą prywatność jako towar

– używają wojska i policji by ograniczać wolność prasy

– celowo odmówili wycofania z rynku produktów zagrażających życiu, by czerpać z nich zyski

– określają politykę ekonomiczną, pomimo katastrofalnych skutków jakie ich pomysły już przyniosły i nadal będą przynosić

– przekazali duże sumy pieniędzy politykom, którzy powinni regulować ich działalność. Nadal blokują alternatywne formy energii, abyśmy byli zależni od ropy. 

– nadal blokują rozwój medycyny opierającej się na lekach generycznych, która mogłaby ratować życie, ale chcą chronić inwestycje, które do tej pory przynosiły im olbrzymie zyski

– dla osiągania zysków ukrywali informacje o wyciekach ropy, wypadkach, błędach w prowadzeniu księgowości i substancjach nieaktywnych

– poprzez kontrolę nad mediami, celowo dezinformują i straszą ludzi

– wyrażają zgodę na mordowanie więźniów nawet gdy są poważne wątpliwości co do ich winy

– kontynuują kolonializm w kraju i zagranicą. Brali udział w torturowaniu i mordowaniu niewinnych cywilów zagranicą

– nadal tworzą broń masowej zagłady aby otrzymywać kontrakty rządowe….

Moje tłumaczenie może być stylistycznie dalekie od doskonałości, ale sens (albo raczej – bezsens) deklaracji pozostaje niezmieniony.

PS.

Pamiętacie jak pod koniec 2010 roku Julian Assange odgrażał się, że z początkiem 2011 ujawni dokumenty dotyczące dużego amerykańskiego banku? Potem stwierdził, że prace nad dokumentami wymagają jednak trochę czasu i przyznał, że chodzi o Bank of America… Dokumentów do tej pory nie ujawnił, Bank of America jest chyba jedną z głównie atakowanych obecnie instytucji, Assange bierze udział w protestach Occupy, Wikileaks mocno je propaguje, a ja dam sobie odciąć palec jednej ręki… no, albo może nie dam, ale… Zobaczymy czy moja kobieca intuicja działa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s