Detektywi z dużego pokoju.

Na „Digital Civilian Detectives” trafiłam przypadkowo, ale już całkiem świadomie obejrzałam od początku do końca. Do niektórych fragmentów wracałam po zobaczeniu całości.

To film o tym, że w obliczu zła jakie dzieje się w Syrii, trudno pozostać obojętnym. Ale to właściwie banał. Każdy z nas to wie, każdy pewnie tego uczucia doświadczył. Jest to jednak przede wszystkim film o tych, którzy nie tyle są nieobojętni, co są po prostu aktywni. Próbują stać się oczami, uszami i sumieniem tego, co dzieje się w Aleppo, w Syrii, w drodze do Europy…

Jak zrozumieć rzeczywistość konfliktu, gdy dociera do nas albo propaganda Assada, albo propaganda ISIS? Jak zweryfikować informacje, materiały wideo, zdjęcia, które docierają do nas z regionów objętych wojną? W końcu, jak pomóc ofiarom tam na miejscu i uchodźcom, nie tylko w ucieczce od konfliktu, ale i gdy próbuje się wykorzystać ich nieszczęście?

To film o ludziach, którzy nazywają siebie dziennikarzami obywatelskimi (zawsze mnie zaskakuje ten rodzaj skromności, także w przypadku np. Bellingcata – wielu z nich w mojej opinii to rasowi dziennikarze śledczy), aktywistami, czy „forensic architects” – trudno mi znaleźć polski odpowiednik, „architekt sądowy” / „biegły architekt” absolutnie nie oddają istoty rzeczy. W filmie pada stwierdzenie, że są „living room detectives” – „salonowymi detektywami” albo „detektywami z dużego pokoju”, tyle że o pokoju nie opowiadają…

Narzędzia cyfrowe dają nam dziś niesamowite możliwości badania zbrodni przeciwko ludzkości. Zdjęcia satelitarne, drony, materiały nagrywane urządzeniami mobilnymi, często znajdowane w najbardziej zaskakujących miejscach w sieci, mają w sobie olbrzymią moc. To właśnie dzięki takim materiałom i „białemu wywiadowi” (open-source intelligence, OSINT) zespół Bellingcat odkrył więcej na temat zestrzelenia MH17 czy działań Rosji na terenie Ukrainy niż komisje śledcze czy doświadczeni dziennikarze.

Bardzo polecam film, ale i odwiedzanie takich stron jak np. bellingcat.com czy airwars.org, gdzie nie tylko publikowane są wyniki śledztw na bazie OSINT, ale i omówienia wykorzystywanych metod badawczych i narzędzi. Oprócz dobrych treści (śledztwo Bellingcata dotyczące medali dla Rosjan za zasługi na polu walki – majstersztyk! Aż trudno uwierzyć, że nikt inny na to nie wpadł… że nie wpadły na to żadne profesjonalne media), sporo nauki.

Director: Shuchen Tan

Originally broadcasted by VPRO in 2017.

© VPRO Backlight March 2017

W ostatnią godzinę… pierogi

twitter-final-menu

Po pierwsze – nie pisałam od stu lat. Po drugie – nigdy nie pisałam o jedzeniu.

Skąd zatem ten wpis? Kilka dni temu zapytałam użytkowników Twittera o to, co chcieliby zjeść jako ostatni posiłek/danie w swoim życiu. Liczba odpowiedzi i ich różnorodność zaskoczyły mnie, przyprawiły mój żołądek o ssanie (a działo się to w okresie świątecznym!), a przy tym wydały mi się jakieś ciepłe i wyjątkowe, no i stąd ten wpis (który też niektórym obiecałam:)…

Co zatem okazało się najpopularniejsze? To co proste i… polskie! Przede wszystkim pierogi: ruskie, z kapustą i grzybami, z kapustą i mięsem czy samą kapustą. Poza tym zwykła kromka chleba, najchętniej upieczonego w domu lub bagietka – z masłem. Do tego ewentualnie… kiełbasa. No i tatar, z setą i bez. Zupy najróżniejsze szły ze sobą właściwie łeb w łeb (albo raczej: łyżka w łyżkę), ale znów – dominowały te typowo polskie, goszczące w naszych domach często albo od święta, ale regularnie (czyt. barszcz z uszkami). Steki były też na topie, bez dwóch zdań. Największa różnorodność była w deserach, ale najchętniej sięgnęlibyśmy po czekoladę albo po coś czekoladowego. Popilibyśmy to wszystko kawą i winem, chętniej czerwonym niż białym, choć niektórzy w tej ostatniej godzinie sięgnęliby po whisky.

screen-shot-2016-12-31-at-03-04-57

Oczywiście nie jest tak, że nie było propozycji potraw bardziej wyrafinowanych. Bo obok tych wyżej wymienionych, obok pizzy i kebaba, znalazły się m.in. ostrygi z szampanem, polędwica z Kobe czy białe szparagi w truflowej chmurce.  Bo jak jeść ostatni raz, to na bogato? Czemu nie. Ale niektórzy mieli też wersje „żołądkowo” ryzykowne (choć OK, to akurat może być wyłącznie moja ocena:) albo „żołądkowo” złośliwe, no bo jak ostatni raz, to co za różnica! :)

A poza tym? A poza tym to trochę potraw regionalnych (m.in. gziki, galarty, pieczone grule, karminadle czy prażoki – wyraźny lokalny patriotyzm kulinarny z Wielkopolski i Śląska!) i chyba to co najważniejsze… Na myśl o ostatniej potrawie, przychodzą nam do głowy smaki, które pewnie kojarzą nam się z czymś ciepłym i dobrym. Domem, dzieciństwem (choćby: chleb z majonezem i keczupem – przysmak dzieciństwa” – @nikodempan) i mamą. Jakże wiele osób do proponowanych potraw dopisywało „jak u mamy”! No bo któż robi/robił nam lepsze pierogi z kapustą, placki ziemniaczane czy sałatkę warzywną, jak nie mama?! No, ewentualnie babcia, bo i ona się często pojawiała. Raz pojawiła się też teściowa z blinami i teść z flakami (tu chyba najzabawniejsza z odpowiedzi na pytanie o ostatnią potrawę – „flaki mojego teścia”, autorstwa @S_Wikariak, ale już ustaliliśmy: owe flaki to najpoważniejsza rzecz na świecie!;). Nie zabrakło też odpowiedzi mniej przyziemnych, takich jak ta: „Światło życia wiecznego, którym jest Jezus Chrystus w Hostii, w nadziei na zbawienie.” [@JanekPtak].

Wszystkim dziękuję za odpowiedzi! A oto jeszcze kilka z nich:

Tak czy inaczej, na nowy rok życzę wszystkim tylko najpyszniejszych posiłków, stanowczo nie ostatnich :) Wszystkiego dobrego!

Beata

PS1.
Obiecuję, że wpis kulinarny był tu pierwszy i ostatni raz – tę formę internetowej twórczości pozostawię tym, którzy potrafią w kuchni więcej niż ja. A takich na pewno nie brakuje ;) Choć doskonale znam się na jedzeniu jedzenia ;) Kolejny raz obiecuję sobie, że będę pisać też częściej (i poważniej). Tylko wiadomo jak to z tymi obietnicami noworocznymi bywa… ;0
PS2.
W tekście wykorzystałam kilka darmowych narzędzi, a były to: Twitter, Worldclouds, Canva i Rocketium. Ponadto, w wideo wykorzystałam zdjęcia z pixabay.com (autorstwa, w kolejności: dolvita108, skeeze, cat6719, MOs810, Hans) na licencji CC0 Public Domain oraz publicdoainpictures.net/George Hodan, License: Public Domain (whisky)